Opowieść Miki 4

„Czasem zamykam oczy i próbuje sobie coś przypomnieć…

-Co wtedy widzisz?

-Tylko Ciebie…”

Słońce wstało oznajmiając wszystkim że pora się zwlec z łóżeczka i zjeść śniadanie po czym ruszać do Rejketsuo. Maja, Gumi, Kaja, Hinata i Uniko siedziały już u Miki, która robiła śniadanie, a ponieważ miała „dzień dobroci dla niedorozwojów umysłowych, którzy w większości przypominają zwierzęta”, to robiła je i dla wesołej gromadki. Anna zeszła na śniadanie, Gumi i Maja ciepło ją przywitały, Uniko, Kajka były zajęte, natomiast Miki, jak i Hinata rzuciły jej nieprzyjemne spojrzenie. Hinata była na nią zła z powodu takiego ze śmiała być wartościowa w oczach Zeke’a, a Miki zawsze miała coś do tej dziewczyny (OSTRZEŻENIE!!!! Nie, nie uskuteczniam hejtów na Annę, ale postanowiłam że Miki i Anna nie będą za sobą przepadać, a wręcz będą sobą gardzić, opisuję tu jaki na początku miałam stosunek do Anny). Obie zawsze reagowały na siebie jak demon na anioła… Nienawidziły się, ale problemem były ich charaktery. Anna zawsze szefowała, zawsze byłą silniejsza, ale kiedy spotkała Miki to się zmieniło. Dziewczyna szybko dała jej do zrozumienia że przy niej jest słabiakiem. Niestety blondynka nie umiała się z tym pogodzić i nadal próbowała rządzić Miki, ta zazwyczaj ją ignorowała, lecz gdy pewnego dnia Anna ją mocno zdenerwowała, Kyoyama została ożywiona, a po chwili, z wielką raną w brzuchu i złamaną ręką, odwieziona do szpitala.

- No proszę już gotujesz? Myślałam ze zwierząt nie wpuszczają do kuchni.- Anna patrzyła na Miki z wyższością.

-Anno tak tanie zagrywki? Ale mogę pobawić się w twoją grę, a teraz wypieprzaj.- uśmiech brunetki był słodki, ale głoszący że za chwilę obedrze blondynkę ze skóry.

-A niby czemu? Wjechałam ci na ambicję?- zaśmiała się blondynka.

-Nie skoro zwierzęta nie mają wstępu do kuchni to won głupia krowo- warknęła Miki. Anna zacisnęła pieści.

-DOŚĆ TEGO!- warknęła, a za nią pojawiły się jej.- Prosisz się o to od mojego przyjazdu!!!!

***

Yoh i Hao szli tłumacząc kuzynce że ani Ren, ani młoda Makoya nie nadają się do związków, a już na pewno nie ze sobą nawzajem. Byli już prawie pod domem dziewczyny, kiedy nagle usłyszeli odgłosy walki. Bliźniaki pobladły i prawie rzucili się na drzwi do domu. Powstrzymała ich Dara łapiąc za koszulki na karku.

-Spokojnie, to tylko Miki… Ciekawe z kim walczy….- zaczęła się zastanawiać, a chłopcy wykorzystując ten fakt wyrwali się jej i wpadli do domu. Yoh prawie padł na zawał widząc jak Anna nasyła na Miki shikigami. Ta jednak się uśmiechnęła i po sekundzie powietrze przecięła katana. Po duchach Anny nie było śladu, śmiech brązowookiej rozbrzmiewał po domu, przerażając większość gości.

-Łał…. Nasłała je na Miki 69 razy, całkiem sporo.- powiedziała Gumi pijąc kawę z kubka z namalowanymi Vocaloidami. Yoh zbladł bardziej i prawie padł, Hao, jako dobry brat, złapał swojego młodszego(o 10 sekund, ale zawsze) braciszka i patrzył na to z szeroko otwartymi oczętami.

-Nadal jesteś tak żałosna jak byłaś.- wszyscy patrzyli zszokowani na to zajście.

-Taa… Z rodziną najlepiej na zdjęciu i na środku żeby cię potem nie wydarli…- burknęła Maja pijąc herbatę i jedząc gofry.- A właśnie, śniadanie jest zrobione…- powiedziała do wszystkich.

-A co jest?- Dara pomimo że na prawdę przejmowała się obiema przyjaciółkami wiedziała że ani jedna, anie druga nie ma zamiaru pozabijać się nawzajem. Więc zachowała spokój, wiedziała że jak się wtrąci to ONA mocno oberwie, a nie miała na to ochoty, inna sprawa ze przez to mogłaby mieć zabranego ducha na jakiś tydzień czy dwa…

-Gofry.- odparła spokojnie długowłosa blondynka.

Po tym wszystkim Yoh jak ostatni idiota próbował powstrzymać nadciągającą apokalipsę, no i mu się nawet udało, ale co oberwał to jego, a dostał dość mocno… No cóż… Wróżmy do tematu który zaczęłam czyli… Jak w końcu zebrali swoje tyłki i poszli do szkoły. Anna i jej kuzynka, jak można było przewidzieć, strzelały w siebie piorunami i mordowały wzrokiem. Wszyscy inni gadali sobie spokojnie, no poza Haosiem który pomagał Yoh. Dara gadała z resztą strasznej paczki z Polski, a wesoła gromadka szła gadając na każdy temat jaki mógł być. No ale cóż, nic nie może być dobrze kiedy ktoś z rodziny Asakura się na coś uprze, a teraz najmłodsza z tej rodzinki stwierdziła że Ren i Miki są sobie przeznaczeni i jak można przewidzieć podeszła do młodego Tao, bo Makoye  znała za dobrze i wiedziała że jak się ktokolwiek zbliży to zginie.

-No to…- zaczęła rozmowę słodkim tonem- Co sądzisz o Miki?-popatrzyła na Rena błyszczącymi oczkami. Ten miał minę której nie da się opisać, nazwijmy ją lekko załamaną.

-Jest agresywna, wredna, zarozumiała, silna, tajemnicza i …. dziecinna- ostatnie powiedział z dziwnym niesmakiem. Dara stała tam z oczami jak talerze i podkówką na twarzyczce.

-Ale jest ładna, nie?- próbowała dalej, no cóż, zgadzała się z opisem dziewczyny, ale wiedziała że ma też dobre strony…

-Ta…. I co?- chłopak widocznie miał ochotę przerwać rozmowę, a najlepiej odejść od natrętnej Asakury, ale niestety nie ma tak łatwo, jak ta się uprze to i górę przesunie.

Dziewczyna dalej męczyła chłopaka, aż w końcu przybyło wybawienie w postaci wielkiego budynku szkoły. Na dziedzińcu było bardzo wiele osób, a jeszcze więcej zmierzało w kierunku placówki. Ludzie z niedowierzaniem patrzyli na wesołą gromadkę, no cóż… Nie zawsze widzi się bohaterów którzy uratowali cały świat… No a po tym krótkim zachwycie pobladli jak papier na widok Zeke’a i Hao, jakaś dziewczyna nawet zemdlała. Natomiast pewna białowłosa dziewczyna o czerwonych oczach zasłoniła usta i patrzyła na to przerażona. No cóż… Ale teraz akcja zostanie przekierowana w stronę trzech osóbek.  Chłopaka o biało-czarnych włosach i szarych oczach, i bliźniaczek jedna o blond włosach i brązowych oczach, a druga o czarnych włosach i niebieskich oczkach. Wszyscy uśmiechnęli się do siebie na widok Uniko, Mai, Kai. Hinaty, Gumi i Miki. Dziewczęta zaczęły iść w ich stronę, spod ich sukienek wyrosły, malutkie, średniej długości ogonki zakończone niczym symbol pik. Chłopak szedł za nimi szykując bagnet (rodzaj broni…. Wpiszcie w google jeśli jesteście ciekawi, ale to taki jakby nóż…). Uniko spojrzała na nich i rozpoznała ich w mgnieniu oka, dziwiło ją jednak że tak mało się zmienili. Odwróciła głowę niby naturalnie, ale szeptem ostrzegła swoje przyjaciółki. Uśmiech, kpiący i przerażający, który zagościł na ustach każdej z nich przeraziłby samego diabła. Po chwili zauważyły jeszcze kilka osób które zmierzały w ich stronę, lecz oni mieli na głowach kaptury.

-Jakie to urocze.- szepnęła Hinata szykując swoje talizmany.- Próbują nas wziąć z zaskoczenia.- zaśmiała się.

-To już się robi nudne- westchnęła Maja poprawiając swoje rękawiczki bez palców sięgające jej do łokci.

-Taa….-Atakują nas już po raz 93 odkąd skończył się turniej…- Uniko szykowała swój łańcuch.

-Przynajmniej się nie nudzimy….- Kaja wyjęła z woreczka małą laleczkę w kostiumie pokojówki.

-Wolałabym oglądać jakiś występ Vocaloidów niż z nimi walczyć….- burknęła niezadowolona Gumi zakładając na szyję słuchawki.

-Nie marudźcie… Zawsze mogło być gorzej….- zaśmiała się Miki szykując brelok w kształcie kosy.- Czas się troszkę zabawić.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Eeee… No cóż… Jutro święta, jej….

A więc życzę wam wszystkim Wesołych i radosnych świąt spędzonych z najbliższymi wam osobami, cudnych prezentów, smacznego karpia… Nie jestem najlepsza w składaniu życzeń… No i tylko tyle mam wam do powiedzenia że… Nie mogę się doczekać nowego cudnego roku… Który przybliży mnie do 18 ._. Zmieniam zdanie niech ktoś zatrzyma czas ;~;

1 Komentarz

  1. Fajny rozdział^^ co do Anny to obgadałyśmy XD
    I jak słodko mnie opsałaś:3 i jeszcze zobaczysz ze was spikne i żadne racjonalne argumenty mnie nie przekonają bo niby czemu XD a co to za jakieś zakapturzobe zakapiory was dybią???
    Je:Zaleciało X-laws ;-;*załamyje sie*
    Taaaaa…
    Je:To moja wina*daje mi Mena i idzie sie ciąć*
    Men:Um;-;?
    Nic nic*głaszcze go*
    Czekam na next^^
    Men:Men tesz^^

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.