SKK 11 Po 8 latach

Na początek… Zakładam ze mnie zabijecie, ale trudno… A z resztą zobaczcie…. Men siedział przy łóżku siostry. Był wściekły, ciągle przypominała im się ta wpadka z czasem, właściwie wrócili dość szybko, zaraz po tym jak Hana wtedy do nich wrócił. Pomimo wszystko ich rodzice prawie umarli ze strachu. Całą paczka od tamtego czasu widywała się co roku. No znaczy prawie. Hana ma już 21 lat, ma żonę i dziecko, mieszka gdzieś w Japonii, już nie przyjeżdżał tak często, no ale cóż… Kono zamieszkał na stałe w Ameryce i pisze scenariusze komedii. Lezli przyjeżdża co roku, jest D.J-em jak jej matka w klubach na całym świecie.  Koko i Keni są studentami szkół gastronomicznych, Dante czasem odwiedza chłopaka, sama jest znanym weterynarzem jak i lekarzem. Lejla i Lucy  uczą się w szkole aktorskiej i tanecznej, Luni uczy się na wróżkę i bardzo często lata na dłuższe terminy do Majka uczęszczającego do akademii dla detektywów. Czelsi uczy się w normalnym liceum i planuje studia, ale nie wie jakie, no a Yukki, z nim jest dziwna historia bo on nic nie mówi no chyba że Winter która uczy się w szkole, jeździ na zawody pływackie i sportów zimowych i często jeździ w odwiedziny do Yuno. Zabolało go serce kiedy pomyślał o blondynce, ona uczyła się na medium a w szkole miała same dobre oceny, postanowił zerwać zaręczyny ku uciesze swego ojca, często odwiedza ją Keli też często do niej przyjeżdżała, z resztą Tośka też… A co z nim? No cóż Men zmienił się dość drastycznie, przez wiele walk w której wyniku w końcu doszło do tragedii miał czarno białe włosy i nadal czerwone oczy. Kilka blizn na wyrzeźbionej klatce piersiowej i umięśnionym ciele. Był też spokojniejszy z wiecznym Poker facem na twarzy. -Bracie..- usłyszał głos swojej młodszej siostrzyczki. Spojrzał w stronę drzwi i ujrzał ją. Miała na sobie spódniczkę i bluzkę z długim rękawem.- Co robisz? -usiadła obok mnie na parapecie. -Myślę…- odparł chłopak.- Niedługo znowu ich zobaczymy- dodał po chwili. -Nie wszystkich…- westchnęła młoda Tao, jej włosy były bardzo długie. – Będą tylko Winter, Keli, Tośka i Yuno…. No i my…. Chyba że nie chcesz jechać…- dodała spokojnie. Chłopak popatrzył na nią, pomimo ze miała 11 lat wyglądała co najmniej na 15, no poza tym ze była niższa, lecz była dziecinna tak jak matka, pomimo to spokój, radość i słodkość zawsze gościły z dziewczyną. Nawet sam Wujek En był dumny z dziewczyny która szybko się uczyła i zdobywała foryoku, oraz zdolności bojowe.  Mena też się nie mógł powstydzić, ale i tak rzadko miał okazję ich widywać. Chłopak zaśmiał się, a dziewczyna spojrzała na niego ze słodziutkim uśmiechem.- Po kolacji mamy się spakować, a kolacja jest za chwilę.- oznajmiła Nina i odeszła zamykając za sobą drzwi. Men spojrzał za okno i uśmiechnął się.

***

Yuno siedziała i gadała z Tośką i Keli, a Winter tylko słuchała i piła herbatę, jakoś nie wyznawała się na trendach w modzie i nie miała najmniejszej ochoty nawet tego udawać.. Keli zmieniła w końcu temat na taki który interesował wszystkich, no poza Yuno która została zapytana.

-Yuno, czemu ty tak właściwie nie chcesz być narzeczoną Mena? Jak pamiętam jeszcze niedawno mówiłaś nam jak bardzo go kochasz…- dziewczyna miała piękne, długie, czarne włosy i błyszczące złote oczy.

-Właśnie to dość ciekawe…- Tośka piła cole z McDonalld’a w którym były całkiem niedawno. Miała ona dość długie brązowe włosy i śliczne zielone oczka.

-Inna sprawa ze się chłopaczyna zmienił choć moim zdaniem na lepsze…- zaśmiała się Winter. Była ona śliczną, a w ręcz przepiękną dziewczyną o niebieskich włosach i czerwonych oczętach.  Jej matka odeszła od ojca, a macochą dziewczyny została Maja Sakamoto, młodej Usui to nie przeszkadzało dogadywała się z kobietą bardzo dobrze i miała młodsze rodzeństwo, którym chętnie się zajmowała.

-Dziewczyny proszę…- Yuno swoim miękkim i jedwabistym głosem, który był lekko zmieszany, wręcz je błagała by o to nie pytały.- To skomplikowane…- westchnęła po chwili ciszy w której 3 pary oczy wymuszały wręcz kontynuowanie opowieści.

-Jak to skomplikowane?!- Tośka zmarszczyła brwi, była najmłodsza z całego towarzystwa i pomimo to że rozumiała tyle co one to czasem udawała idiotkę.

-Bo ja chcę żeby on sam mnie poprosił o to bym z nim była, a nie żeby to robił dla tego że mu tak każą…- powiedziała spokojnie. Dziewczęta słusznie się załamały.

-Niech zrozumiem… Zrobiłaś zamieszanie na cała rodzinkę, sprawiłaś że pradziadek, prababcia i dziadek przewracają się w grobie, babcia się załamuje, a wszyscy pozostali poza twoim ojcem przez miesiąc chodzą smutni bo nie mogłaś się zapytać czy Men się z tobą ożeni z miłości?!-Keli zbierała się z twardej, drewnianej podłogi z miną „ty se chyba, kuźwa, żartujesz!”.

-Mniej więcej- Yuno uśmiechnęła się słodkim uśmiechem Asakurów. Tośka patrzyła na nią z miną mordercy, Keli strzelała z oczu piorunami, a Winter patrzyła z załamaną miną mówiącą „poważnie!?”.

-Wiesz co, ja słyszałam wiele głupot, ale czegoś takiego to i u mnie w wiosce nie wymyślili…- niebieskowłosa przejechała sobie ręką po twarzy.

-Wiesz, nie chcę cię martwić, ale Men prędzej dojdzie na piechotę do Słońca niż przyzna się że cię kocha…- Tośka gryzła sobie słomkę od napoju.

-Nie mówiąc już o tym że zachowałaś się cholernie samolubnie! Nawet jeśli Men się nie przyznaje to wiadomo ze cię kocha!- Keli walnęła pięścią w stół.- Pomyślałaś co on poczuł?! Na jego miejscu bym z ciebie zrezygnowała i poszukała kogoś innego, co powinien zrobić twój ojciec a nie męczyć się z tą…- czarnowłosa zaczęła swój standardowy wykład, tak jak matka uważała że Anna jest wredną krową i podziwiała Yoh, czyli swojego wujka, że z nią wytrzymał, ze nadal się jej słucha i ze jej ani nie uderzyła,ani co ważniejsze nie zabił, na co one miały ochotę po miesiącu widywania Anny przez 3 godziny. Keli posunęła się dalej niż matka i otwarcie mówiła co myśli o dawnej Kyoyamie.

-Weź zażyj leki na uspokojenie i gardło…- westchnęła Antonina. Tutaj mała ciekawostka, pomimo że jej matka przekonywała ją do Anny ta podzielała zdanie Keli, ale zachowywała to w niewiedzy przed Anną, oczywiście na prośbę matki.

-Przestań jeździć po mojej matce…- westchnęła Yuno.

-Tam nie ma po czym jeździć- powiedziała złośliwie czarnowłosa.- Do prawdy twoja matka ma rozmiar A0 czy jak?- no cóż dziewczyna miała już 17 lat, a jej dekolt był wielkości E, więc nie było za bardzo jak jej dogryźć w tym temacie. Resztę dnia spędziły na pogadankach o różnej tematyce począwszy od faktu iż większość dziewczyn wypycha sobie stanik zakończywszy na ulubionym zwierzęciu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Też was, mordeczki, kocham^-^

 Antonina Dithel

 Yuno Asakura

 Winter Usui

 Keli Asakura

 Nina Tao

Men Men Tao

1 Komentarz

  1. Rozdział fajny chocież dzieci stare;-; Boże a jaka ja musze być stara skoro oni tacy są;-;
    Anna:Jestem babcią !?
    Keiko:A ja prababcią!?
    Anna:I czemu mnie wszyscy nie nawidzą;-; nie jestem taka zła troche wredna, ale…. I wcale nie mam A O urosły mi po ciąży-,-
    Taaaaa… Eeeee…
    Hao:Mam córke? Mam córkę!!!*idzie wszystkim ogłaszczać*
    Zeke:Jest za ładna i mądrą na twoją córke jest moja…*zaczynają sie kłócić*
    Anna:Moja córka tak ślicznie wyrosła… Ale jak miałaś papier na narzeczeństwo to trzeba było z niego deklaracje miłości wydusic nie tak cie uczyłam-,- miałaś go udupionego to po co go wypuszczałaś…
    Ren:Ej No mówisz o moim synu, któremu twoja córka złamała serce! I jeszcze jakiś wypadek miał!
    Men:Co menu?
    Ren:A Nina taka śliczna zaraz ją jakieś chłopaki zaczną podrywać-,-*idxie szykować strzelbę z usypiaczem*
    Horo:Jestem z mają :3 jak cudnie*lecą z niego serduszka*
    I moja córeczka tak ślicznie wyrosła^^
    Tak czy inaczej czekam na next^^

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.