SKK 12 Ponowne, choć nieświadome, spotkanie

Nina siedziała już w pociągu, a Men żegnał się z Miki, ojcem i młodszym rodzeństwem. Po chwili chłopak siedział już w pociągu z mini walizką jedzenia, bo przecież każda matka ma tak że dziecko nie może nigdzie wyjechać bez prowiantu dla tuzina osób. Dziewczyna grała w karty ze swoim duchem, potem jej brat się dołączył, gdy nagle pociąg mocno zahamował. Men przywalił lekko w siedzenie i złapał młodszą siostrę.

-Co to było?-zapytała dziewczynka rozglądając się zaniepokojona.

-Nie wiem, ale pójdę sprawdzić- chłopak wstał i wyszedł. Nie zauważył nikogo, każdy przedział był pusty. -Co się dzieje..-zapytał chłopak.

-Hej…-usłyszał znajomy głos. Odwrócił się i zauważył dziewczynę o zielonych ochach i różowych włosach.- Dla jasności Lezli, córka Zeke’a Asakury, Króla szamanów.

-Lezli znamy się 8 lat… O co tu właściwie chodzi?!- zapytał jak sobie uświadomił że tu chodzi o coś poważnego i to w cholerę poważnego.

-No widzisz… Musicie się czegoś nauczyć więc…-zaśmiała się lekko i pokazała na jeden z przedziałów. Spały tam Yuno, Keli, Winter i Tośka. – Spokojnie, tylko śpią…-uspokoiła zmartwionego chłopaka.- Wiesz… to nie mój pomysł, tatuś twierdzi że tak będzie najlepiej…- wzruszyła ramionami.- Uważajcie na siebie.- uśmiechnęła się na do widzenia i zniknęła.

-Czemu mam wrażenie że to się źle skończy…-jęknął chłopak i poszedł po siostrę i bagaże.- Nina! Przesiadamy się.- powiedział zabierając wszystkie rzeczy. Dziewczyna szybko mu pomogła i poszła za nim.

-O co biega?!-zapytała widząc przyjaciółki.

-Nie mam pojęcia, ale to wina króla szamanów!-odparł próbując obudzić dziewczyny, z marnym skutkiem.

-Jak ja nie znoszę wujka- syknęła Nina.- Trzeba je stąd zabrać.- powiedziała i wyjęła małą figurkę smoka. Chłopak szybko zrobił wielką dziurę w boku pociągu. Zobaczyli tam wielką, niebiesko-czerwoną dziurę.

-Jak ja nienawidzę takich rzeczy-westchnął Men i wypchnął bagaże do dziury, potem złapał siostrę i razem z nią, trzymając śpiące, swoją drogą jak można w takim momencie spać? A dobra wracając… Trzymając je wskoczył do czerwono-niebieskiego wiru, nic nie poczuł, nie zobaczył, po chwili jednak ostry wiatr uderzył go w twarz i rozwiał włosy. Otworzył czerwone jak róże oczy i rozejrzał się. Siedział na wielkiej skale, dziewczyny dalej pozostawały w objęciach morfeusza, a jego siostra stała i otrzepywała spódniczkę.

-Czemu zawsze my? Czemu zawsze wir? Czemu akurat na pustyni!?- dziewczynka wściekle tupnęła nóżką odzianą w czerwone baleriny.- Dobra, ty je pilnujesz, ja idę na zwiady.- poinformowała brata poprawiając pasek białych spodenek, obciągnęła delikatnie czerwoną koszulkę na krótki rękaw z nadrukami smoków.

Men i tak nie miał nic do powiedzenia, więc po prostu usiadł i patrzył jak jego siostra idzie. Nina natomiast nie śpieszyła się, twierdziła ze jeśli ma coś znaleźć i tak to znajdzie. Obok niej szybowały dwa duchy. Znana wam już wszystkim Ara i inna, dziewczyna wyglądająca na około 16 lat. Miała czarne włosy, no i… więc… często zmieniała sobie kolor oczu, teraz miała brązowe, nazywała się Yun-Shu( Tak wiem gówniane imię-,- Nie oceniajcie mnie-,-) i była siostrą Liana(Dara wie o kogo chodzi xd Ja też cię Bason kocham xD). Miała ona kocie uszy i ogon, oraz jej źrenice były jak u kota, ostre paznokcie były pomalowane, a ubrana była w krótki, biały top i turkusowe spodenki z wysokim stanem., a na stopach sznurkowe sandałki.

-Czego szukamy?-zapytała układając się wygodnie w powietrzu. Nina spojrzała na nią, kochała dziewczynę jak siostrę, dla tego poprosiła y była jej stróżem. Do tego czarnowłosa była wyjątkowa, bo w połowie była człowiekiem, to jedna z zagadek na które nawet matka ducha, Neko, nie znała odpowiedzi.

-Miasta, ludzi, straganu, wędrowców… Czegoś… Kogoś kto będzie nam w stanie pomóc znaleźć miejsce w którym możemy się zatrzymać, albo chociaż w którym możemy znaleźć zapasy jedzenia i wody…- powiedziała dziewczynka i wtedy coś zauważyła, uklękła i podniosła małe ziarenka ryżu. Popatrzyła uważnie i zauważyła napisy. „Mi”, „Anna”, „Mo”, „Kaja”, „Dara”, „Ren”, „Jeanne”, „Horo”, „Lyserg”, po raz drugi „Horo”,”Hao” i Choco”. Dziewczyna nie rozumiała czemu ktoś wyrzucił piętnaście ziarenek ryżu z napisami. Wzruszyła ramionami i schowała znalezisko do jednego z licznych woreczków które zawsze nosiła przy sobie. Ruszyła w dalszą drogę, szła rozmawiając z duchami i śmiejąc się. Po około pół godziny zauważyła kilka osób, ucieszyła się, lecz nie była głupia, podeszła i ukryta za skałą zaczęła słuchać rozmowy znajomych jej osób, problemem był jednak fakt że nie wiedziała skąd.

-Nie wierze że dałyśmy się w to wmieszać…-warknęła dziewczyna o fioletowych oczach i czarnych włosach związanych w wysoki , koński ogon.

-A ja że daliśmy się w to znowu wmieszać…-warknął… No cóż przyszły ojciec Niny. Dziewczynka prawie dostała palpitacji serca. Po chwili zrozumiała że mówią o ryżu. Dała go Arze, a ta niezauważalnie rozsypała go niedaleko nich.

-Znalazłam!!!- krzyknęła uradowana zielonowłosa, zapewne bardziej szczęśliwa z faktu ze nikt nie zobaczy kogo napisała niż z samego zaliczenia zadania. Inni po chwili też znaleźli swoje wypociny.

-A ty kim jesteś?-usłyszała za sobą Nina. Spojrzała na Mikihise(chyba tak, w nosie mam, sorry Yoh, ale nigdy nie lubiłam twojej rodziny-,- Poza tobą, Hao i Zeke’am oczywiście^^). Patrzył na nią uważnie co było widać przez dziury w masce.

-Eee…. Harcerką- uśmiechnęła się dziewczyna z widocznym zakłopotaniem.- Chce Pan kupić ciasteczka?- Mikihisa widocznie w to nie uwierzył i patrzył na nią ze znudzoną miną.- A dobra-burknęła i kopnęła mężczyznę w brzuch, po czym wskoczyła na skałkę i wspięła się na sam szczyt.

-Igamaki! Shigaraki! Za nią!- wydusił ojciec Yoh. Dwa wilcze duchy ruszyły za dziewczynką. Ta zaśmiała się i wyjęła breloki w kształcie chuj(czui).

-Yun-Shu! Rorma ducha! Do Chuj!- krzyknęła. Czarnowłosa kocica zmieniła się w pomarańczowo-złotą kulkę z kocimi uszami, otoczoną łańcuchami, po czym opętała broń.

-Jakim cudem…?- zdziwił się Ren trzymając Guan-Dao.

-Co jest Ren?-zapytał Horo.- Znasz ją?

-Nie, ale jej broń pochodzi z Chin, to coś takiego jak wielkie grzechotki, a te kule ważą około pięć kilogramów…- wyjaśnił.

-Brawo!-krzyknęła dziewczynka siedząc na jednym z wilków, a drugiego waląc wielką kulką.- Masz pięć plus z broni, a teraz odwołajcie te maluchy bo je zapieczętuje!

-Bezczelna!-zbulwersował się ojciec, i wujek, Asakurów. Po chwili pod jego gardłem spoczywało ostrze Guan Dao należące do Mena.

- Masz dziesięć sekund żeby odwołać te kundle, albo będę zmuszony pobrudzić sobie broń twoją krwią, uwierz mi ja też tego nie chcę, niedawno czyściłem ostrze.- powiedział biało-czarno włosy chłopak. Mikihisa przełknął ślinę i odwołał duchy widząc jak jego synowie, ich kuzynka i Zeke są oplątani kontrolą ducha zamieszczoną w jo-jo Tośki, Horo, Choco, Ryo, Mo i Mi są unieruchomieni przez ogoni wielkiego, dziewiecio ogoniastego lisa, a reszta czyli Gumi, Maja, Kaja, Miki, Ren i Lyserg mają zamrożone nogi i nie mogą się ruszyć przez Winter.

-Dzięki brat! Wam też dziewczyny! -uśmiechnęła się dziewczynka i zeskoczyła lądując na siatce stworzonej z systemu zero jedynkowego stworzonej przez Yuno.

-Kim jesteście?-zapytał Yoh. Patrząc na wszystkich. Zwłaszcza na Blondynkę o brązowych włosach. Z resztą inni też patrzyli na pomocników fioletowowłosej.

-Ja jestem Keli Asakura, córka Hao i Kayi…- zacięła się. Nie wiedziała jak ma im powiedzieć… Jej ojciec teraz jest z Gumi, a Zeke ożenił się z Hinatą, nie miała jak im to wyjaśnić więc zrobiwszy minę „jestem obecnie poza zasięgiem tej planety i proszę się odwalić” popatrzyła w niebo.

-Ja nazywam się Antonina Dithel-Asakuro, wszyscy mówią mi Tośka.- uśmiechnęła się zielono oka. Zbaraniała mina Lyserga i wkurzona mina młodej Asakury były wręcz bezcenne.- Córka Dary i Layserga.- Oboje zrobili się czerwoni, a Dara tuląc mocno zielonowłosego przepraszała go, a ten udawał sfochanego.

-Winter Usui- uśmiechnęła się zadziornie niebieskowłosa wskazując na siebie kciukiem-Córka Horo i Mo, choć mama zostawiła tatę i teraz moją nową mamą jest Maja Sakamoto- wyjaśniła dziewczyna zakładając nogę na nogę, siedziała na skale.

- Yuno Asakura- powiedziała brązowowoka dziewczyna lekko się kłaniając.- Córka Yoh i Anny.- patrzyła na wszystkich z uśmiechem. Młoda Kyoyama poczerwieniała jak dojrzały pomidor, a Yoh wytrzeszczył oczy.

-Nasza?!-wydusił z siebie.

-ICH!??!?!?!?!?!-dodali wszyscy.

-Jakim cudem?! Jesteś za ładna na córkę Anny!!!! Poza tym ty masz cycki!!! Anna nie ma!- powiedział Choco. Po chwili dostał w łeb od Anny, a potem od wnerwionego Yoh który krzyczał „GDZIE SIĘ ZBOCZONY PEDOFILU PATRZYSZ?!?!?!?!”.

-Ja cię facet popieram!-Krzyknęła Keli- Nie mówiąc że Yuno jest aniołem a ta tu blondi to głupia, wredna suka!!!!- dodała. Twarz Anny zmieniła kolor z normalnego odcienia, na biały, potem fioletowy, a na koniec czerwoną ze złości.

-Jak śmiesz?!-wydarła się Anna próbując uderzyć najstarszą Asakurę z przyszłych czasów.

-Mówić prawdę…- dodała cicho Tośka.

-A wy?-zapytała zakłopotana Tamao, która przyszła razem z Anną i Jun. Patrzyła na Mena który poprawiał kitki, które niedawno sobie zrobiła Nina.

-Nazywam się Men Tao, a to moja siostra Nina Tao, jestem synem Rena i Jeanne Tao, a…-zaczął tłumaczyć chłopak o czerwonych oczach.

-A ja córką Rena i Miki.- uśmiechnęła się Nina.

-Czy wy se ze mnie jaja robicie..?-zapytał Ren.

-Skąd wy się tutaj wzięliście..?- zapytała Jun, której oczy świeciły się na wiadomość że ma bratanka i bratanicę.

-Lezli, a raczej jej tatuś- tu z nienawiścią popatrzył na Zeke’a- stwierdził że mamy tu coś do zrobienia… No i jak byliśmy w pociągu podrzucił nam je- kiwną głową w kierunku pozostałych dzieci wesołej gromadki- i wrzucił w czerwono-niebieski wir….

-…a potem wylądowaliśmy tutaj!- wykrzyknęła Nina śmiejąc się razem ze swoim duchem.

-Potem spotkałyśmy was i resztę znacie-dokończył duch dziewczynki. Wszyscy patrzyli na czarnowłosą kotkę.

-A to kto..?-zapytała Gumi patrząc na Miki, no cóż, duch Niny był bardzo podobny do ducha jej siostry więc miała prawo, a nawet obowiązek się zdziwić.

-Nazywam się Yun-Shu jestem córką Neko i Bsona- przedstawiła się, w tym momencie, brązowooka.

-Ja jestem Lian- obok niej pojawił się chłopak, wyglądał na starszego i był wyższy od dziewczyny, również miał kocie uszy, ale nie posiadał ogona, czarne włosy jak u siostry i niebieskie oczy.- Jej brat…- Ren spojrzał na Basona którego szczęka znajdowała się trzy metry pod ziemią i Neko, która wręcz promieniała ze szczęścia.

-Co się z nami wszystkimi stanie..- powiedział zażenowany Zeke.

-Nie narzekaj.- burknął Hao. Oboje zaczęli się kłócić. Po około godzinie tłumaczenia jednego i tego samego w końcu, w miarę, zrozumieli i poszli do Patch.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dłuższy rozdział macie dzięki Darze…. A teraz zdjątka xD

 Lezli

 Yun-Shu

 Lian

1 Komentarz

  1. Czekaj… To oni Znowu tam wracają? To po kij ty tą fabułę Zmieniałaś skoro efekt jest ten sam O.o
    I ci rodzice ich nie poznali skoro już ich spotkali młodszych? Troche to Pogmatwane ale rozdział fajny^^ i długi dzieki^^
    Ba:Jestem ojcem? JESTEM OJCEM! Mistrzu Ren słyszałeś będę ojcem!*idzie rozpowiadać wszystkim*
    Ren:Taaaaaaa….
    Troche nie ogarniam tego fragmentu za mną Tosią i Lysergiem…
    Anna:I znowu uskuteczniają na mnie Hejt;-;
    Yoh:I na całą moją rodzine;-;
    Hao:Na mnie nie XD
    Zeke:Na mnie też nie!
    Yoh:Pffffff….
    Cudny rozdział czekam na next^^
    Yoh:I Właśnie gdzie ty sie Choco gapisz pedofilu!?

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.