Świat Miki, Myszką nazywanej cz.1- Gehenna, Piekło, Pandemonium jak zwał tak zwał zabierzcie mnie stąd na wszystkie żelki świata!!!

Każdy wschód i zachód słońca jest tak różny… Każda gwiazda tak inna… Pojedyncza osoba, nie ważne jak bardzo jest podobna do kogoś z wyglądu lub charakteru jest inna. Tak wiele można zauważyć kiedy ma się tak wiele czasu… Kiedy nikt nie zagaduje do ciebie, kiedy masz spokój… Patrzenie przez okno w klasie było moją ukochaną i jedyną rozrywką w tej budzie… Jak zawsze widziałam ich… Może uznacie mnie za wariatkę, ale mam już 16 lat, jestem w technikum, a moja psychika wysiada i ładnie mi mówi że oto tam na dachu mojej graficzno-modowo-cyfrowej budy stoją sobie postaci z gier, anime i innych tego typu rzeczy w które grałam, oglądałam lub czytałam. Chodzenie do psychologa wafla mi pomaga, westchnęłam i spojrzałam na nauczycielkę od matematyki. Niska, krótkie blond włosy, grubawa i charakter suki… Nie ma to jak się wyżyć na 30 nieletnich którzy niestety nic nie mogą jej zrobić, poczekaj aż będę starsza, tak ci z laczka przyjebie że się nie pozbierasz… Z tak pozytywną myślą poszłam i rozwiązałam jej przykład z rysowania funkcji liniowych.

Resztę lekcji jakoś przetrwałam, przerwy tez minęły mi dość miło, miałam tam jakiś przyjaciół w tej szkole. Najczęściej zadawałam się z … Cóż może będę mówić ksywkami… Izayą, krótkowłosą dziewczyną w okularach, o niebieskich oczach, jest dość niska, rozgadana dość łatwo się denerwuje, ale jest na prawdę miłą i zabawna. Shizuo wysoką szatynką o brązowych oczach, oraz z Kuro i Popi. Kuro ma czarne włosy i zielono-piwne oczy, jest w połowie chińczykiem, a Popi jest chuda, niska, ma krótkie brązowe, pofarbowane od spodu na niebiesko, zawsze nosiła coś czarnego i często na jej stopach były glany. Powrót do domu był czymś czego nienawidziłam… Założyłam swoją jeansową kurtkę, plecak wrócił na swoje miejsce na moim kręgosłupie, wcześniej jednak ze średniej kieszeni wyjmując nauszne słuchawki. Podłączyłam je do telefonu i żegnając się wyszłam ze szkoły. Na dzień dobry wpadłam na Tao Rena z Shaman kinga, zabiłam go wzrokiem i poszłam dalej omijając pozostałe postacie z tego animca. Dziwiło mnie to że było ich dziś bardzo dużo… O wiele więcej, jak zawsze tylko ja ich widziałam… Nosz cholera jasna, kto wymyśla to gówno!?

(-Że co słucham?!

-Miki uspokój to swoje ADHD czy co masz…- szkielet znany każdemu z gdy Undertale podszedł i położył kościstą dłoń na ramieniu Autorki- A poza tym… Witajcie drodzy czytelnicy… Jak widzicie to co w nawiasie to tak zwane „jebanie 4 ściany” które autorka stosuje… Postacie, czytajcie Miki z opka, mogą nas słyszeć… Swoją drogą nie mogłabyś wymyślić jakiegoś innego imienia? To jest już nudne…

-Nie będzie nudne!- zaprotestowała autorka rzucając w kościotrupa poduszką.- Poza tym teraz nie będzie większości opowiadań…

-W sumie znając tego lenia to prawda…- wychylił się zza książki złotooki chłopak o wdzięcznym imieniu Ren.- Radzę ci szanuj życie, jak się ją wnerwi to małe, podszywające się pod kobietę coś potrafi przywalić konkretnie…

-Oboje się zamknijcie bo zabiorę tobie kethup!-zagroziła konkretnie wnerwiona autorka tego chłamu- a tobie mleko!- wskazała na chłopaka bez koszulki, czemu był bez koszulki? Bo ta brązowowłosa dziewczynka tak sobie zażyczyła, a co myśleliście, muszą być jakieś przyjemności z pisanie, nie? xD Jednak groźba podziałała i po chwili w pokoju rozlegały się tylko błogie dźwięki „Stronger than you” w wersji Friks z Undertale)

No tak… Nawet tego nie skomentuję… Weszłam sobie do mojego domku, rzuciłam teczkę na podłogę i padłam na łóżko. Leżałam tak dość długo, wiedziałam ze i tak ich zobaczę… Wnerwiłam się w końcu i spojrzałam na lewo. Siedział tam Sans obierając mandarynkę i gadając z Yoh i kimś tam jeszcze. Spojrzał w końcu na mnie, ja wstałam i zeszłam do kuchni gdzie czekało na mnie spagetty. Stąd wiem ze oni są najpewniej prawdziwi, albo ja jestem takim pojebem że zapomniałam ze to ugotowałam… Papyrus stał obok z uśmiechem… Tak typowy dla niego… Więc usiadłam i zaczęłam jeść, spostrzegłam że poza Papyrusem jest tu też Sans, Yoh i Amaimon co jest dziwne bo nawet Papy rzadko stoi przy mnie… Po chwili wiedziałam czemu… Wiedziałam dopiero po tym jak przestało kręcić mi się w głowie i w końcu prawie jebłam łbem o podłogę.

(Postać z nowego opka jebła butem w piękne, fioletowe drzwi z napisem „Autorka”. Podeszła do dziewczyny w okularach i złapała ją za ramiona po czym zaczęła nią trząść.

-CO NA MIŁOŚĆ ŚWIĘTEJ INKWIZYCJI TO MA ZNACZYĆ!??!?!?!?!?!?!?-zawyła przeraźliwie.

-Że dosypali ci proszków nasennych… A teraz wracaj tam!!!!- Autorka wstała, uniosła nogę i wykopała postać z powrotem do opowiadania)

Nie wiem ile spałam, ale obudziłam się na dość miękkim materacu w dziwnym pokoju. Wstałam powoli trzymając się za głowę. Kurde co mi jest? Opiłam się piccolo, czy co? Jak będę alkoholiczką to tak entuzjastycznie powitam każdy poranek mego życia… Wstałam powoli i pisnęłam kiedy moje bose nogi dotknęły zimnej jak lód podłogi. To dało mi otrzeźwienie. Rozejrzałam się dookoła… Cóż szału nie ma… Szare ściany, czarne kafelki, szafa, umywalka, kabina prysznicowa z zasłonką, jakiś plecak, stolik, pufa i szafa. Na podłodze obok łóżka leżały grube skarpetki i martensy. Ubrałam odzież na stopy oraz obuwie, potem wstałam i podeszłam do plecaka. Otworzyłam ten worek i pierwsze co znalazłam to list zaadresowany do mojej amebowatej osoby. Otworzyłam go zaciekawiona o co może chodzić, bo mam nadzieje że nie jest to jakiś debil godny opowiadanka „uprowadzonej dla sexu*”. Wiadomość brzmiała tak.

„Witaj moja droga Myszko

Zapewne masz wiele pytań, na które z chęcią odpowiemy, lecz najpierw musimy cię poprosić o zaufanie nam i zdanie się na nas… Pomieszczenie w którym się znajdujesz jest twoim pokojem nam kilka następnych tygodni. Twoim jedynym zadaniem jest zdanie jak największej ilości testów, będziesz konkurować z innymi uczest…”

Zatrzymałam się w połowie słowa bo pokój… ruszył do góry… Może w dół, nie wiedziałam, dla tego szybko wróciłam do czytania listu, cóż wydaje się dość ważny… Dla jasności, nie nie bałam się że ktoś mnie porwał, miałam przeczucie ze będzie okej… Gdzie ja skończyłam..? A no tak! Tutaj!

„…z innymi uczestnikami, którzy jak ty są tutaj, macie oddzielne pokoje. Niedługo, jeśli nie w chwili w której czytasz ten list, zacznie się pierwsza konkurencja. Prosiby, zabierz plecak i ustaw się przed drzwiami, kiedy się otworzą biegnij ile sił będziesz mieć w nogach. Nie liczy się ilość zdobytych rzeczy, a czas, jeśli jednak skończysz wcześniej znajdź drzwi z liczbą 3 i przejdź przez nie, potem okaże się czy wygrałaś, albo czy przegrałaś, osoba z najmniejszą ilością zaliczonych przedmiotów zostanie odesłana do domu. 

Powodzenia i do zobaczenia moja droga Myszko”

Co to ma kurwa znaczyć?! Porywają mnie, przetrzymują wbrew mojej woli, rozbierają i ubierają w jakiś strój ala matrix… Moment co!? Spojrzałam na siebie, martensy, czarne leginsy, czarna bluzka z krótkim rękawem i cyfrą „3″ no i związane w warkocz włosy… Nie wiem kto to zrobił, ale mu przyjebie… Postanowiłam jednak posłuchać listu, zarzuciłam worek na plecy i stanęłam przed drzwiami w ostatniej chwili bo winda po chwili się zatrzymała. Wzięłam głęboki oddech i przyjęłam pozycję do biegu. Moje fioletowe włosy postanowiły się zbuntować i kilka kosmyków wyskoczyło z gumki opadając na moje czoło i jasnoniebieskie oczy, cóż… Tak czy owak nie mam czasu się tym przejąc.

-Zawodnicy!- nawet nie wiedziałam że są tu głośniki.- Po rozpoczęciu macie 10 minut na obejrzenie sprzętu lub znalezienie schronienia. Potem labirynt zacznie przemieszczać ściany, a stwory zostaną wypuszczone, jeśli natraficie na innego zawodnika możecie walczyć, uciec lub zostawić go w spokoju, jednak jedną, najważniejszą zasadą jest :Nie wolno wam się nawzajem zabić…- przełknęłam ślinę, może i moje życie jest delikatnie do niczego, ale bez przeginki co?-… Powodzenia!!!- rozległ się pisk, a drzwi powoli się otworzyły, nawet nie do końca a ja już wybiegłam, na początek miałam tylko 2 cele, kryjówka i przegląd sprzętu.

Zatrzymałam się po sprincie schowana za drzewami, bo one nie mogą się nagle ruszyć, nie? Usiadłam i zaczęłam przeglądać rzeczy. Cóż całkiem przydatne… Latarka, scyzoryk, zapałki… Ale byłą też broń, jakieś wisiorki, jojo i inne bzdety… No i woda i kanapki… Postanowiłam zjeść kawałek drożdżówki, a potem się rozejrzeć. Właśnie śledziłam dziewczynę którą widziałam przez gałęzie, miała czerwone włosy i szare oczy oraz dość ciemną karnację, ale nie jak afro-amerykanin, po prostu opaloną… Gdy nagle rozległ się głośny gwizd oznaczający upłynięcie tych 10 minut. Zdziwiło mnie to ze dziewczyna zaczęła zapieprzać jak na promocję w lidlu… Miałam właśnie ruszyć kiedy przede mną pojawiły się drzwi z kotkiem i biedronką, zdziwiona jak 7 diabłów złapałam klamkę, po czym przez nie przeszłam. Znalazłam się w ciemnym pokoju, widziałam tylko pomarańczowo-czerowne kafelki na podłodze.

-Witaj!- usłyszałam łagodny i melodyjny głos. Spojrzałam na … O jaja se robita?! Gdzie moje psychotropy! Ludzie widzę biedre z serialu „Miraculous biedronka i czarny kot”.- Nazywam się biedronka, odpowiesz mi na pewne pytanie?- spytała.

-Okej.- wzruszyłam ramionami i założyłam ręce na piersiach.

-Podasz mi imiona 4 kwami i powiesz czym są?- uśmiechnęła się lekko.- A potem powiesz mi jak nazwałabyś swoje? I czym by było?- dziwne pytanie…

-Cóż… Plagg jest kotem, Tiki jest biedronką, Nuru jest… motylkiem, albo ćmą… No i Weiji jest żółwiem… Swoje nazwałabym… Luna i byłoby wilkiem, albo Fung i byłby smokiem…- powiedziałam.

-Doskonale!- uśmiechnęła się dziewczyna i podała mi 2 klucze i 2 przypinki.- Powodzenia w następnych etapach!- i wypchnęła mnie z pokoju do miejsca w którym byłam, troszkę wredne z jej strony. Cóż… Przypomniało mi się że miałam w plecaku 2 worki, jeden narysowanym kluczem, a drugi z przypinkami, wyjęłam je i włożyłam dane przedmioty do odpowiedniego worka. Wstałam i ruszyłam szukając kolejnych drzwi, bo chyba właśnie to miałam zrobić.

Nie natknęłam się na nikogo i zaliczyłam chyba wszystko związanego z nadprzyrodzonymi stworami takimi jak diabły, demony, szatan, śmierć i tym podobne… Szłam i szłam, znudzona jak nie wiem co, przydałaby się muza… No i znowu się przesuwa, wnerwia mnie to wszystko, czemu te ściany się ruszają? Westchnęłam i poszłam ścieżką, natknęłam się w końcu na kolejne drzwi z narysowanym kulkowym Amidamaru. Przeszłam przez nie, a tam zauważyłam Yoh, zdziwiło mnie to, ale co ja tam mogę zrobić.

-Hej-uśmiechnął się, typowe dla niego…- Odpowiesz mi na pytanie? Trochę dziwne ale… Jak ma na imię mój syn, syn Rena i do kogo jest podobna matka Hao? No i gdzie była finałowa bitwa? Na jakim kontynencie?

-Hana, Men, do Anny i zaginiony kontynent Mu…- odparłam bez wahania. Chłopak wyglądał na zaszokowanego, dał mi kluczyki i przypinki i poszedł. Poszłam i niedługo po tym znalazłam ostatnie drzwi. Jedyne co tam widziałam to mały, niebieski płomyk.

-Czy Szatan nienawidził ludzi? Jakie jest jego marzenie? Czy Szatan nie potrafił kochać?- rozległ się głos. A to do czego jest?! Kurde… Pomyślmy… Niebieski… Takie pytania… Moment! Ao no exorcist! No tak!

-Nie, nie pałał nienawiścią do ludzi dopuki nie zabili pewnej osoby… Jego marzenie to połączyć Gehennę i nasz świat, potrafił kochać… Kochał kobietę o imieniu Yuri…- powiedziałam cicho, lubiłam taki obraz Szatana… Niby stworzył każdego demona, niby powinien nienawidzić ludzi, a tak na prawdę nic do nich nie miał… Dopóki nie zabili jedynej która go rozumiała, jedynej którą pokochał, jedyna która znosiła jego płomienie… Przede mną pojawiły się kluczyki i breloki. Wzięłam je i wyszłam, potem usłyszałam to ze mamy iść do swoich drzwi, więc poszłam ich szukać. Nie zajęło mi to długo, okazało się że wyniki czy co tam będą dopiero jutro, więc dziś mamy już wolne.

Uprowadzona dla sexu porzućcie nadzieje ci którzy to przeczytacie albowiem takiego gówna o torturach seksualnych nie znajdziecie nigdzie indziej… Oczywiście nie chcę obrażać Autorki tego co tu jest napisane, ale dla mnie, a mało wiem o tych sprawach, to nie jest przekonujące…

Oficjalnie dziękuje Darze która pomogła mi z pytaniami. Cóż jeszcze…. Chyba nic, miłego czytania myszki :3

1 Komentarz

  1. To ten ciekawie sie zaczyna i ciesze sie że użyłaś moich pytań^^ a ile jest innych uczestników? Skąd te postaci sie biorą? I czy dużo bedziesz pisac o tym No exorcist bo ja tego nie trawie, uprowadzeń dla sexu też nie i grunt ze ich tu nie bedzie XD nie za bardzo wiem co tu napisać bo wszystko Nowe wiec czekam na next^^

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.